Historia: Organizacja oprawy muzycznej wesela

Oprawa muzyczna na weselu - DJ czy zespół ?

 

Historia: Organizacja oprawy muzycznej wesela

     Historia, którą chcieliśmy się z Tobą podzielić odbyła się dokładnie 2 lata temu. Pani Marta miała już umówioną salę, pierwsze przymiarki do pięknej białej sukni za sobą, zbliżała się pora na oprawę muzyczną. Wybór był jasny - DJ. Marta i jej przyszły mąż byli młodymi ludźmi, ich rodziny to w większości także młode osoby, więc byli pewni, że lepszą zabawę zapewni właśnie ktoś nowoczesny. Marta siedziała wtedy na kanapie z laptopem na kolanach, jej Tomek oglądał mecz.


- Kochanie musimy w końcu znaleźć tego DJ’a - powiedziała Marta. Można było wyczuć z jej wypowiedzi zmęczenie i lekkie napięcie nerwowe. Nie ma co się dziwić, spora część wesela była już ustalona ale Marta od dłuższego czasu myśli tylko o dwóch rzeczach: pracy i organizacji wesela, więc zaczynało ją to wszystko już męczyć.

- To napisz może do tej swojej przyjaciółki, jak ona tam miała, Iwona ? Tak Iwona. Z tego co pamiętam mówiłaś ostatnio, że kogoś Ci polecała. Napisałaś do tego gościa ?

- No nie napisałam. Widzisz jak jest. Najpierw praca, potem ciągle ktoś do mnie wydzwania, spytać się o szczegóły, co ma być do jedzenia, jaki kolor serwetek, tort ma być marcepanowy, czy karmelowy. “Srowy” ma być. Już mam dosyć tego wszystkiego. Najchętniej bym sobie wyjechała na jakieś Bahamy. Dobra znalazłam go na Facebooku, napiszę do niego.
     Był to późny wieczór. Następnego dnia, w okolicach południa, kiedy akurat była na przerwie w pracy usłyszała brzęczenie telefonu. Odpisał Dj, ma wolny termin. Ucieszyła się, od razu napisała, kiedy mogą się spotkać. Zaproponował jej termin, szybko sprawdziła w kalendarzu - wstępnie pasuje. Marta poczuła ulgę i wróciła do swoich obowiązków.
     Na dzień przed spotkaniem DJ napisał, że nie może się jutro spotkać, czy mogliby spotkanie przenieść jakoś w tygodniu. Marta nie miała z tym problemu, nawet Tomkowi pasowało - drugi termin spotkania został ustalony. Środa, popołudnie w centrum handlowym.
     Marta już wyczekiwała końca pracy, brzęczenie telefonu. Pewnie ktoś mnie oznaczył pod kolejnym śmiesznym memem - pomyślała. Nie to był Tomek. Projekt nie jest jeszcze skończony, terminy gonią - musi zostać dłużej w pracy. Kurczę, nie chcę jechać na spotkanie sama, ani nie wiem o co go do końca spytać, a poza tym to nasze wspólne wesele, więc Tomek musi być. Poczuła się trochę głupio pisząc SMS’a do Dj’a z prośba o inny termin. Odpisał jej z pytaniem na kiedy chcieliby się umówić. Marta spojrzała na kalendarz, w opcję wchodził jedynie przyszły piątek, a to dużo pracy, a to przymierzanie sukni, a to Tomek nie może.
     Jej wiadomość została wyświetlona ale brak odpowiedzi.
     Minęła 16, Marta skończyła pracę, spojrzała na telefon ale nikt nic nie napisał. Wysłała do DJ’a dużo mówiący znak zapytania.
     W końcu jej odpisał: “Przepraszam bardzo ale znalazł się już klient na Pani termin i już podpisałem z nim umowę”. Marta poczuła znajome ciepło, takie, które z pewnością wszyscy znamy, kiedy dzieje się coś nie po naszej myśli i wkracza do naszego ciała stres. Czuła smutek, bo DJ miał świetną renomę ale też złość na niego, że ją wystawił. Złość jej minęła,dopiero jak wrócił do domu Tomek

- Kochanie, nie możesz mieć do niego pretensji. Gość jest dobry, nie tylko my organizujemy wesele, więc ktoś nas wyprzedził. Trudno, chodź poszukamy dalej. Usiedli przy laptopie i wrzucili na Facebookowych grupach weselnych post, że szukają Dj’a.
     Zdążyli obejrzeć jeden odcinek ulubionego serialu na Netflixie, nie bez przeszkód, bo non stop słyszeli powiadomienia od Facebook’a. Szok, pod ich postem było 80 komentarzy: 80 % z nich to komentarze zapraszające na priv. Marta się załamała - oczekiwała jakich konkretów a zamiast tego miała teraz pisać do 70 różnych Dj’ów “Witam” ?

- Może znajdziemy coś w Google. Tomek wpisał “Szukam DJ na wesele”. Pojawił się link do portalu - SZUKAMDJ.com, Tomek wszedł na stronę, wspólnie wypełnili formularz, opisali oczekiwania wobec DJ’a i podali kilka informacji o Swoim weselu - wypełniając te pola ekscytowali się na głos: “To już jest fakt, wkrótce nasze wesele !”.
     Następnego dnia, po pracy Marta dostała już cztery oferty Dj’ów. Wróciła do domu i wraz ze swoim przyszłym mężem na spokojnie przejrzeli profile proponowanych Dj’ów. Interesowały ich wyłącznie zdjęcia i nagrania z prowadzonych imprez, na zdjęciach przynajmniej widać, czy DJ jest taki jak Siebie opisuje. W końcu zdecydowali się na jednego z nich, bo po filmikach widać było, że gość prowadził już wiele wesel. Wypełnili formularz rezerwacyjny Dj’a i czekali na informację zwrotną. Następnego dnia, ktoś do niej zadzwonił. Obsługa klientów portalu.

- Ale jak to mam podpisać umowę z Dj’em online. Tak bez spotkania ? - Marta poczuła lekki niepokój, miała nadzieję, że przeszkody są już za nią.

- Pani Marto, chodzi po prostu o to, by dać spokój ducha Pani i Dj’owi. Podpisując umowę i wpłacając zaliczkę ma Pani już stuprocentową gwarancję, że ten DJ zagra na Pani weselu. A co do spotkania, po podpisaniu umowy z Dj’em ma Pani 14 dni na odstąpienie od umowy i wówczas zaliczka jest zwracana. Więc jest to czas, który można wykorzystać na spotkanie i upewnienie się, że ten DJ ma zabawiać Pani gości. Z własnego doświadczenia jednak wiem, że trudno jest czasami znaleźć 10 minut w ciągu tygodnia, a co dopiero godzinę lub więcej na spotkanie dlatego też właśnie podpisanie umowy online daje ten komfort, że DJ, że tak powiem jest dla Pani już "zaklepany". Proszę też pamiętać, że jest Skype czy Whatsapp i możemy przecież porozmawiać z Dj’em siedząc wygodnie w domu.
     Marta przez dłuższą chwilę milczała, było wiele racji w tym co mówił Pan z obsługi. Poprosiła o chwilę namysłu, chciała to skonsultować z Tomkiem. Wieczorem przy piwie wszystko mu opowiedziała.


- Kochanie, spójrzmy na to tak. Pamiętasz jak rok temu lecieliśmy do Grecji ? Zarezerwowaliśmy hotel online, wystarczyło, że zobaczyłaś widok z basenu, żeby podjąć decyzję. W końcu mamy XXI wiek, więc może warto zarezerwować tego DJ’a ? Mamy tą gwarancję od nich, jak nie uda nam się spotkać to przecież faktycznie możemy zdzwonić się na Skype, prawda ? No i pamiętaj, że mamy na ten kontakt dwa tygodnie i przynajmniej wiemy, że nie pojawi się taka sytuacja jak z tym Dj’em od Iwony.


- W sumie masz rację Skarbie. Wiesz, że rzadko to mówię ale tym razem muszę Ci ją przyznać. Faktycznie jak nam się nie uda spotkać to po prostu usiądziemy na kanapie i pogadamy z nim na laptopie.

Od tamtej historii, minął jakiś czas. Marta zdążyła już urodzić dziecko i właśnie miała chwilę dla Siebie, jej mała córeczka drzemała. Włączyła laptopa i zobaczyła, że ktoś na grupie weselnej szuka Dj’a. A w sumie czemu nie - pomyślała.
“ Polecam osobiście SZUKAMDJ.com. Dj’a zatrudniliśmy z mężem siedząc wygodnie na kanapie. Oni polecili nam kilku, wybraliśmy naszym zdaniem najlepszego i jeszcze długo będziemy wspominać zabawy”.